czwartek, 30 kwietnia 2009



Po tragicznym wypadku w ubiegłym roku Leszek Kuzaj nosił sie z zamiarem zakończenia długiej, usłanej sukcesami kariery. Pare miesięcy wystarczyło jednak, by zawodnik wrócił do pełni sił fizycznych jak i psychicznych. Nasza redakcja otrzymała pierwszą informację prasową Leszka Kuzaja - dotyczącą jego planów w sezonie 2009. Oto jej treść:
PRIORYTETEM MISTRZOSTWA POLSKI
Pełny cykl krajowych rozgrywek, a w planach Leszka Kuzaja start w Rajdzie Polskim samochodem WRC.
-„To będzie trudny sezon, mimo że prawdopodobnie nie zostaną rozegrane wszystkie eliminacje, jak to pokazał już Rajd Krakowski” – powiedział Leszek Kuzaj. -„Mimo panującego kryzysu wielu dobrych kierowców zebrało budżet, szykuje się mocna stawka nie tylko w samochodach S2000, więc walka toczyła się będzie każdego dnia rajdu o każdy punkt. Można ich będzie bowiem, w myśl nowego regulaminu, zdobyć znacznie więcej podczas jednego rajdu. Tak więc zarówno nam jak i kibicom na pewno nie zabraknie emocji.
Dzięki moim sponsorom – Castrolowi i BP - którzy nie pozwolili mi powiesić kasku na kołku, udało się zgromadzić budżet i wystartuję wraz z Robertem Hundlą Peugeotem 207 S2000 w pełnym cyklu Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Chciałbym oczywiście pojechać, jak chyba większość kierowców, w Rajdzie Polski, który w tym roku urósł do rangi eliminacji Mistrzostw Świata. Na razie są to tylko plany. W tej chwili mój budżet na ten start i na samochód WRC nie pozwala. Być może zaliczę za to sporadycznie kilka innych rajdów.
W tym tygodniu czekają nas jeszcze intensywne testy, od których zależy, czy wystartujemy treningowo w słowackim Rajdzie Presov”.
Leszka Kuzaja – czterokrotnego Mistrza Polski, po raz pierwszy w tym roku na krajowych trasach zobaczymy w dniach 14-16 maja podczas rajdu Elmot – Krauze z bazą w Świdnicy.
Drugim Peugeotem S2000 przygotowywanym przez STT Racing startował będzie w tym sezonie Szymon Ruta.

PPD po Olympus Rally


PPD Motorsport triumfuje w Super Production na rajdzie Olympus
Trzecie z rzędu podium w Super Production dla Wiktorczyka
Aberdeen, WA, 21 Kwiecień 2009: Kierowca zespołu PPD Motorsport, Piotr Wiktorczyk poprowadził swoje Subaru STI N12 do jednego z najlepszych rajdów w swojej karierze ubiegłego weekendu. Wiktorczyk i jego pilot Grzegorz Dorman zwyciężyli w klasie Super Production oraz zajęli piąte miejsce w klasyfikacji generalnej rajdu Olumpus i tym samym objęli prowadzenie w mistrzostwach swojej klasy, a zarazem mają tylko cztery punkty straty do ich najbliższego rywala w walce o XGames.
Z kilkoma nowymi usprawnieniami w swoim samochodzie, Wiktorczyk uzyskał prowadzenie w klasie Super Production jeszcze przed tym kiedy jego najbliższy rywal w walce o tytuł, Matthew Johnson musiał wycofać się z zawodów z powodów technicznych. Zespół PPD Motorsport miał kilka swoich problemów z którymi musieli poradzić sobie mechanicy. Silnik w ich Subaru Impreza WRX STI zaczął się przegrzewaćpodczas wjazdu na drugą sobotnią przerwę serwisową i tak pozostało już przez większość soboty, kiedy to mechanicy poradzili sobie z problemem podczas nocnego serwisu pomiędzy pierwszym i drugim dniem rajdu.
Wiktorczyk obiecał spokojną i równą jazdę do mety rajdu w niedzielę, jednak czasy ktore uzyskiwał na odcinkach specjalnych pokazały iż zdążył on się już przyzwyczaić do zmian w samochodzie i pięciokrotnie zanotował czasy w pierwszej piątce klasyfikacji generalnej na siedmiu pozostałych oeasch rajdu. Połączone zespoły PPD Motorsport i T.Hanson Motorsport zajęły pierwsze dwa miejsca w SP oraz odpowiednio piąte i szóste w klasyfikacji generalnej rajdu, co stawia oba zespoły w bardzo dobrej sytuacji przed ich następnym rajdem w stanie Oregon.
Piotr Wiktorczyk: “Co za wspaniały rajd dla nas! Co zaczęło się jak zły sen i nasze auto prawie nie przebyło podróży na zachód, zakończyło się jako jednen z najlepszych dla nas rajdó kiedykolwiek. Zmodyfikowaliśmy kilka rzeczy w aucie na ten rajd włączając w to nowe zawieszenie, komputer sterowania silnika oraz podtrzymanie turba. Rajdówka zachowywała się zupełnie inaczej i przez brak testów czy nawet shakedown’u, byłem mocno nerwowy na starcie pierwszego oeasu. Kiedy jednak ruszyliśmy do boju, zobaczyłem, że auto pracuje jak nigdy dotąd. Wygraliśmy pierwszy oes i zakończyliśmy dzień liderując w SP, mając nadzieję na dobrą walkę w niedzielę. Niestety jednak różne problemy nękały naszych najbliższych przeciwników Johnsona i Mirre i bez problemów prowadziliśmy drugiego dnia. Dalej jednak cisnęliśmy do mety aby uzyskać kilka dobrych czasów na odcinkach i zakończyliśmy znakomicie rajd pierwszym zwycięstwem w klasie.”
Grzegorz Dorman: “Wspaniałe uczucie nareszcie stanąć na najwyższym stopniu podium oraz być tak blisko czołówki mistrzostw Rally America. Piotr ponownie potwierdził, że jest bardzo dobrym kierowcą i nasze pozycje na mecie jak najbardziej się nam należały. Wielkie dzięki dla naszych serwisantów z PPD Motorsport i Cascade Autosport za wspaniałą robotę jaką wykonali na rajdzie. Zwycięstwo smakuje znakomicie, ale my już myślami jesteśmy przy rajdzie Oregon Trail i bardzo chcemy utrzymać naszą dobrą passę i przywieść stamtąd kolejne podium.”
Następnym rajdem dla PPD Motorsport będzie Oregon Trail Rally z bazą w miejscowości Hood River, OR, który odbędzie się od 15 do 17 Maja.
PPD Motorsport pragnie również podziękować ich sponsorom na ten rajd, firmom White Frog Entertainment oraz Motul Lubricants.
PPD Motorsport team driver Piotr Wiktorczyk is sponsored by:
- White Frog Entertainment - www.WhiteFrogEntertainment.com - “It’s a Lifestyle”.
- Silver Mustang Vodka - www.MustangVodka.com - “Unleash Your Spirit”
- Excel Property Investments
- Arlington Collision Center
- Motul Lubricants - www.Motul.com

czwartek, 23 kwietnia 2009

On board Wiktorczyk/ Dorman 100AW 2009


Zapraszamy na szybki oes: on board 100AW 2009 Wiktorczyk/ Dorman
On board 100AW 2009 Wiktorczyk/ Dorman
www.youtube.com/watch?v=Ru64AtuJiE0

Foto. Artur Partyka

środa, 22 kwietnia 2009

Grand Prix Chin


Kierowcy Red Bulla Sebastian Vettel i Mark Webber zajęli 2 pierwsze miejsca w wyścigu o GP Chin. To historyczne, pierwsze zwycięstwo tego teamu w zawodach F1.
Start nastąpił za samochodem bezpieczeństwa ponieważ padał ulewny deszcz. Robert Kubica i Timo Glock wystartowali z pit lane, umożliwiając sobie tym samym zmianę strategii dotyczącej ilości paliwa na wyścig. Zanim samochód bezpieczeństwa zjechał z toru (nastąpiło to po ośmiu okrążeniach) trzech kierowców pojawiło się w pit lane: Alonso, który miał najmniej paliwa, Sutil i Rosberg.

Czołówka wyścigu pozostała bez zmian , dopiero Hamilton z powodzeniem zaatakował szósta pozycję Raikkonena, który przez radio meldował, że silnik w jego bolidzie nie sprawuje się najlepiej. Pierwsze okrążenia były popisową jazdą Hamiltona, Glocka i Buemiego, którzy bardzo szybko awansowali w stawce, jednak na kolejnych okrążeniach popełniali błędy, tracąc pozycje.

Kierowcy Red Bulla zjechali na planowane pit stopy pierwsi. Najpierw pojawił się Vettel a następnie Webber. W tym czasie kierowcy Braun GP objęli prowadzenie.

Na 17 okrążeniu doszło do groźnie wyglądającego wypadku, gdy w tył coraz wolniej jadącego Trulliego uderzył Kubica. Przód bolidu BMW Sauber znalazł się na tylnym spojlerze pojazdu Włocha, ale Kubica wyszedł z opresji i kilka metrów dalej zdołał skręcić do alei serwisowej.
Wymieniono mu cały przód nadwozia i wrócił na tor na końcu stawki.

Mniej szczęścia miał Trulli, który zjechał do boksu i po chwili wycofał się z rywalizacji. Po wypadku tych dwóch kierowców na torze pojawił się znowu samochód bezpieczeństwa. Na prowadzeniu wciąż znajdował się Vettel, a w połowie dystansu na drugą pozycję przesunął się Webber.
Na 20 okrążeniu defekt zmusił do zatrzymania bolidu Masse, który nie zdobył znowu żadnego punktu.

Strategia jednego postoju w pit lane okazała się skuteczna w przypadku kierowców McLarena. Kovalainen był piąty a Hamilton szósty.
Jadący na siódmej pozycji Sutil był bliski uzyskania pierwszych punktów dla siebie i swojej stajni, ale na 6 okr. przed końcem stracił panowanie nad bolidem i rozbił się na bandzie.

Robert Kubica w trudnym dla siebie i całego zespołu wyścigu, dojechał do mety na 13 miejscu, oczko niżej niż Heidfeld.

Z systemem KERS wystartowało tylko trzech kierowców: Hamilton, Kovalainen oraz Heidfeld.

WYNIKI WYŚCIGU
Poz. Kierowca, Zespół Czas - Pkt.
1 S.Vettel, Red Bull 1:57:43.485 - 10 pkt.
2 M.Webber, Red Bull + 10.970 - 8 pkt.
3 J.Button, Brawn GP + 44.975 - 6 pkt.
4 R.Barrichello, Brawn GP + 1:03.704 - 5 pkt.
5 H.Kovalainen, McLaren + 1:05.102 - 4 pkt.
6 L.Hamilton, McLaren + 1:11.866 - 3 pkt.
7 T.Glock, Toyota + 1:14.476 - 2 pkt.
8 S.Buemi, Toro Rosso + 1:16.439 - 1 pkt.
9 F.Alonso, Renault + 1:24.309
10 K.Raikkonen, Ferrari + 1:31.750
11 S.Bourdais, Toro Rosso + 1:34.156
12 N.Heidfeld, BMW Sauber + 1:35.834
13 R.Kubica, BMW Sauber + 1:46.853
14 G.Fisichella, Force India + 1 okr.
15 N.Rosberg, Williams + 1 okr.
16 N.Piquet, Renault + 2 okr.
17 A.Sutil Force India + 6 okr.
18 K. Nakajima Williams + 13 okr.
19 F.Massa Ferrari + 36 okr.
20 J.Trulli Toyota + 38 okr.

PUNKTACJA KIEROWCÓW 2009
1. Jenson Button,Brawn GP -21 pkt.
2. Rubens Barrichello, Brawn GP - 15 pkt.
3. Sebastian Vettel, Red Bull -10 pkt.
4. Timo Glock, Toyota -10 pkt.
5. Mark Webber, Red Bull - 9.5 pkt.
6. Jarno Trulli, Toyota - 8.5 pkt.
7. Nick Heidfeld , BMW Sauber - 4 pkt.
8. Fernando Alonso, Renault - 4 pkt.
9. Heikki Kovalainen, McLaren - 4 pkt.
10. Lewis Hamilton, McLaren - 4 pkt.
11. Nico Rosberg, Williams - 3.5 pkt.
12. Sebastien Buemi, Toro Rosso - 3 pkt.
13. Sebastien Bourdais, Toro Rosso - 1 pkt
14. Adrian Sutil, Force India 0 pkt.
15. Felipe Massa, Ferrari 0 pkt.
16. Giancarlo Fisichella, Force India 0 pkt.
17. Kazuki Nakajima, Williams 0 pkt.
18. Nelson Piquet Jr, Renault 0 pkt.
19. Kimi Raikkonen, Ferrari 0 pkt.
20. Robert Kubica, BMW Sauber 0 pkt.

PUNKTACJA KONSTRUKTORÓW 2009
1. Brawn GP 36 pkt.
2. Red Bull 19.5 pkt.
3. Toyota 18.5 pkt.
4. McLaren 8 pkt.
5. BMW Sauber 4 pkt.
6. Renault 4 pkt.
7. Toro Rosso 4 pkt.
8. Williams 3.5 pkt.
9. Ferrari 0 pkt.
10. Force India 0 pkt.

Strategie doboru opon
Vodafone McLaren
Lewis Hamilton: Deszczowe - Deszczowe
Heikki Kovalainen: Deszczowe - Deszczowe

Scuderia Ferrari
Felipe Massa: Deszczowe - Nie ukończył
Kimi Raikkonen: Deszczowe - Deszczowe

BMW Sauber F1 Team
Robert Kubica: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe
Nick Heidfeld: Deszczowe - Deszczowe

ING Renault F1 Team
Fernando Alonso: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe
Nelson Piquet: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe

Panasonic Toyota
Jarno Trulli: Deszczowe - Nie ukończył
Timo Glock: Deszczowe - Deszczowe

Scuderia Toro Rosso
Sebastien Bourdais: Deszczowe - Deszczowe
Sebastien Buemi: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe

Red Bull Racing
Mark Webber: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe
Sebastian Vettel: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe

AT&T Williams
Nico Rosberg: Deszczowe - Deszczowe - Przejściowe - Deszczowe
Kazuki Nakajima: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe - Nie ukończył

Force India F1 Team
Adrian Sutil: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe - Nie ukończył
Giancarlo Fisichella: Deszczowe - Deszczowe

Brawn GP F1 Team
Jenson Button: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe
Rubens Barrichello: Deszczowe - Deszczowe - Deszczowe

Wypowiedzi kierowców po GP Chin

Robert Kubica:
"Jazda dzisiaj była bardzo niebezpieczna. Mieliśmy prawie wszędzie aquaplaning, a widoczność była okropna. Było wiele sytuacji, gdy nic nie widziałem. Wszystko to sprawiło, że doprowadziłem do wypadku z Jarno Trullim. Gdy Jarno zahamował, ja wjechałem w zalegającą na torze wodę.
Mimo iż wcisnąłem hamulec bardzo mocno, bolid wciąż przyspieszał. Wyleciałem całkiem wysoko w powietrze, po tym jak uderzyłem w jego tylną oponę, ale na szczęście nikomu nic się nie stało. Po zjechaniu do boksów musieliśmy zmienić przednie skrzydło po raz drugi, gdyż odczuwałem wibracje i potworną utratę przyczepności. To zrujnowało mój wyścig."

Nick Heidfeld:
"Po tym jak zjechał samochód bezpieczeństwa, ciśnienie w moich oponach było zbyt niskie, więc sporo traciłem. Na 13 okr. uderzył we mnie Glock, co uszkodziło bolid. Miałem szansę zdobyć parę punktów pod koniec wyścigu ale na torze było dużo częsci z rozbitego auta Sutila, włączajac w to kolo które uderzyło we mnie."

Sebastian Vettel:
"Na 10 okrążeń przed końcem starałem się kontrolować odstęp pomiędzy mną, a bolidem za mną. Starałem się mieć wszystko pod kontrolą, ale było ciężko. Momentami chciałem już tylko dojechać do mety, ale to oznaczało, że traciłem koncentrację, więc starałem się pokonywać zakręt po zakręcie, nie patrzeć za daleko do przodu. Na ostatnich dwóch okrążeniach zwolniłem, nie chciałem ryzykować aquaplaningu."

Mark Webber:
"To taki niesamowity dzień dla zespołu - nie macie pojęcia, przez co chłopaki przeszli tej nocy. Zdawało nam się, że bolidy nie będą w stanie ukończyć tego wyścigu. Na początku ciężko było jechać za innymi bolidami z powodu rozprysku wody, ale potem w wyścigu było lepiej. Po drugim wyjeździe samochodu bezpieczeństwa miałem dobrą walkę z Jensonem. Potem strasznie naciskałem, aby zyskać jak największa przewagę - to było fantastyczne. Kiedy Jenson był przede mną, byłem przekonany, iż mogę walczyć o wygraną w wyścigu, więc wyprzedziłem go w 7 zakręcie, wiedziałem iż on nie wiedział, że się tam znajdę. To było jedno z moich najlepszych wyprzedzań w karierze."

Jenson Button:
"To był trudny wyścig i jestem zadowolony, że udało nam się przejechać 56 okrążeń i zdobyć możliwie najwięcej punktów. Warunki były całkiem zakręcone z rzekami przepływającymi przez cały tor, które zmieniały się za każdym razem gdy się przejeżdżało. Zwłaszcza ostatni zakręt był jak jezioro i nie można było zahamować przed nim. Miałem problem z aquaplaningiem, a opony wibrowały, gdyż nie mogliśmy doprowadzić ich do odpowiedniej temperatury pracy."

Rubens Barrichello:
"To był ciężki wyścig w trudnych warunkach. Miałem tylko trzy tarcze hamulcowe pracujące w moim bolidzie przez pierwsze 19 okrążeń co sprawiło, że jeszcze trudniej mi było utrzymać bolid na torze. Na szczęście problem sam się rozwiązał, gdy hamulce podgrzały się podczas mojego pierwszego pit stopu."

Heikki Kovalainen:
"Widoczność była niewiarygodnie słaba - zwłaszcza podczas pierwszych okrążeń, gdy zjechał samochód bezpieczeństwa. Niemniej nasze tempo było dobre, a podczas ostatnich okrążeń wyścigu byłem w stanie zbliżyć się do Rubensa, ale nie wystarczyło to, aby zaatakować. Nasza strategia była odpowiednia."

Lewis Hamilton:
"Na początku wyścigu było bardzo ciężko jechać. Udało mi się jednak znaleźć dobre tempo i miałem trochę zabawy na pierwszych okrążeniach, ale dość wcześnie zniszczyłem opony. Dzisiaj popełniłem zbyt wiele błędów. Było bardzo ślisko, a moja przednia lewa opona była zużyta na długo przed końcem."

Fernando Alonso:
"To rozczarowujące zakończenie weekendu, w którym pokazaliśmy spory potencjał. Niemniej dzisiaj mieliśmy pecha i myślę, że to jeden z tych dni, w których decyzje podejmuje się w złym momencie i wszystko działa przeciwko tobie. Sądziliśmy, że samochód bezpieczeństwa pozostanie na torze jeszcze przez jakieś 10, czy 15 okrążeń więc zjechaliśmy do boksów po paliwo w tym samym czasie kiedy zjechał samochód bezpieczeństwa więc zaczynaliśmy tak jakby z końca stawki. Byliśmy w pierwszym rzędzie i nagle znaleźliśmy się na końcu. To był koniec naszego wyścigu."

Nelson Piquet:
"Warunki dzisiaj były bardzo trudne ze słabą widocznością i aquaplaningiem na czele, więc samo utrzymanie bolidu na torze nie było łatwe. Miałem kilka gorących momentów podczas wyścigu, ale udało mi się jechać dalej, mimo iż straciłem sporo czasu i spadłem na koniec stawki."

Felipe Massa:
"Oczywiście, jestem bardzo rozczarowany, a także trochę zmartwiony, ale w dalszym ciągu mam motywację. Dziś miałem szansę na dostanie się na podium. Byłem trzeci, moje czasy okrążeń były zbliżone do liderów, a paliwa miałem wystarczająco, aby jechać na jeden postój. Bolid jechał dobrze, poza momentem jazdy za samochodem bezpieczeństwa. Było także kilka chwil, kiedy moc zdawała się spadać. Wtedy, nagle, bez ostrzeżenia nie mogłem przyszyć, bolid zamilkł."

Kimi Raikkonen:
"Na początku, nie było tak źle, ale potem, po pit stopie, straciłem przyczepność na nowych oponach, nie byłem w stanie naciskać tak mocno, jakbym chciał, ponieważ bolid strasznie się ślizgał. Kilka razy silnik wydawał się tracić moc, szczególnie kiedy byłem za innymi bolidami, ale potem problem sam przeminął. W Barcelonie będziemy mieli nowy pakiet aero, powinniśmy zyskać przyczepność, której teraz brakuje. Jestem pewien, że znów możemy być konkurencyjni i wygrywać, ale to potrwa."

Nico Rosberg:
"Podstawowym problemem, który dzisiaj miałem były krople deszczu na moim wizjerze, które nie spływały, sprawiając, że prawie nic nie widziałem. Na 15 okrążeń przed metą nie byliśmy w dobrej sytuacji, więc poprosiłem zespół o przejściówki. Przez pierwsze kilka okrążeń było dobrze. Wydawało się to dobrą strategią więc byłem zadowolony, ale niestety spadło więcej deszczu i znowu było po wszystkim."

Kazuki Nakajima:
"Miałem problem z układem przeniesienia napędu dzisiaj więc nie mogłem ukończyć wyścigu. Było bardzo ciężko na torze z bardzo słabą widocznością na czele. Było wiele zalegającej wody na torze i ciężko było utrzymać bolid na torze, zwłaszcza na wyjściu z ostatniego zakrętu. Popełniłem kilka błędów, ale tak samo postępowali inni."

Adrian Sutil:
"Szykowałem się na ciężki wyścig i tak było. Podjęliśmy ryzyko ze strategią ze wczesnym pierwszym postojem i mieliśmy wiele okrążeń do przejechania na jednym zestawie opon. Potem znowu zaczęło padać i ciężko było utrzymać bolid na torze. Czasami nawet na prostej na czwartym czy piątym biegu miałem problemy z aquaplaningiem i miałem sporo szczęścia, że udało mi się przez tak długi czas utrzymać bolid."

Giancarlo Fisichella:
"To był trudny wyścig. Deszcz był naprawdę mocny na początku, ale moim podstawowym problem był graining opon. Na obu zestawach opon mieliśmy duże zużycie, a bolid ślizgał się na czterech kołach na niektórych zakrętach. Było bardzo trudno utrzymać bolid na torze i wiele razy zdarzało się że miałem gorące momenty."

Bridstone po GP Chin:
H.Hamashima: "Ponownie w sezonie 2009 obejrzeliśmy pasjonujący wyścig. Uważam, że nasz wybór ogumienia uczynił weekend interesującym a kwalifikacje pasjonujące, podczas gdy wyścig zademonstrował poprawną pracę naszych deszczowych opon w takich warunkach."


Diora

Michał Bębenek o planach rajdowych


“Jestem bardzo zadowolony, że mogę już oficjalnie potwierdzić nasz udział w kolejnym sezonie rajdowym. Udało nam się zgromadzić budżet na pełny cykl startów w tegorocznych Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski oraz na udział w 66. Rajdzie Polski. Sezon rozpoczniemy dobrze wszystkim znanym Mitsubishi Lancerem Evo IX i zamierzamy włączyć się aktywnie w walkę o tytuł Mistrza Polski w klasyfikacji generalnej” - powiedział Michał Bębenek.
“Skład sponsorski zespołu uległ zmianie. Szeregi opuściła firma BlachStal, której dziękujemy za wieloletnią współpracę i wsparcie okazane zespołowi. W naszym gronie powitaliśmy dwóch nowych sponsorów: Ponzio Polska Sp. z o.o. – producenta aluminiowych rozwiązań systemowych oraz firmę Logis S.A. będącą m.in. przedstawicielem na Polskę profesjonalnych foteli RECARO. Wsparcia w tym sezonie udzielą nam także nasi dotychczasowi sponsorzy - firmy: Tedex, GetinBank, Igloo, Imex, AQQ i Makton.

Patronat medialny nad załogą objęły serwis internetowy Wirtualna Polska, Radio ESKA oraz portal Intermaks.pl. Nad oprawą zdjęciową będzie czuwał serwis www.rallyfoto.pl” – dodaje Michał Bębenek przed rozpoczęciem tegorocznego sezonu rajdowego.

Więcej informacji zostanie udzielonych w następnym komunikacie prasowym wystosowanym przed 37. Rajdem Elmot-Krause.


Inf. pras.

Kościuszko Michał przed Argentyną


Na kilka dni przed wylotem do Argentyny na kolejną rundę JWRC Michał Kościuszko odpowiadał na pytania nadesłane przez czytelników portalu Autoklub.pl Michał z Maćkiem Szczepaniakiem po dwóch rundach zajmują pierwsze miejsce wśród "Juniorów", ex aequo z Martinem Prokopem. Zapraszamy do lektury!

Czy zwycięstwo w Portugalii to początek drogi do sukcesu? Czy podobne emocje towarzyszyły podczas pierwszego triumfu w JWRC?
Na pewno Rajd Sardynii 2008 wspominam najlepiej. To były trzy dni walki na sekundy w bardzo mocnej stawce. Musieliśmy atakować od początku do samego końca, nie było miejsca na żaden błąd. Wymienialiśmy zwycięstwa os-owe z Martinem, a różnice czasowe były minimalne. Po pierwszym dniu prowadził Martin o 13,7 sek. Na koniec drugiego dnia my wyszliśmy na prowadzenie z przewagą 0,5 sek. Wygrywając łącznie siedem odcinków specjalnych zameldowaliśmy się na mecie rajdu z przewagą ponad 4,5 minuty nad kolejnym zawodnikiem.

W Portugalii było zupełnie inaczej. Mieliśmy jasno określone zadanie przywiezienia 10 punktów. Trzeba było wykorzystać nieobecność Martina. Od początku kontrolowałem sytuację, powiększając przewagę nad drugim w stawce. Były drobne przygody, takie jak brak intercomu na jednym os-ie, ale to nie przeszkodziło nam w zwycięstwie. Oczywiście bardzo się z tego cieszę, ponieważ od początku sezonu realizujemy nasz plan, ale przed nami jeszcze cztery trudne rajdy i trzeba myśleć o końcowym wyniku. Jestem pewien, że możemy powalczyć o zdobycie mistrzowskiego tytułu.

Czy nie wolałbyś startować w PCWRC, gdzie jest większa konkurencja?
Wybrałem JWRC, ponieważ uważam, że jest to naturalna i najlepsza droga dla młodych kierowców startujących w Mistrzostwach Świata. Samochody Super 1600 to typowe, A-grupowe rajdówki, specyfiką przypominające samochody WRC. Ponadto przyszłe WRC to obecne Super 2000, a tu różnica jest jeszcze mniejsza. To jak rozłożą się siły w poszczególnych klasach wiadomo dopiero po opublikowaniu wszystkich zgłoszeń, więc jest tu trochę loterii, ale wcale nie uważam żeby w JWRC jeździli w tym roku wolni kierowcy. Myślę, że nasza walka z Martinem przyniesie jeszcze wielu emocji...

Czy Twoja dalsza kariera jest uzależniona od zdobycia w tym sezonie mistrzowskiego tytułu?
Kierowcy zdobywający w ubiegłych latach tytuł Mistrza Świata Juniorów, często dostawali możliwość startów w klasie WRC, co oczywiście jest i moim marzeniem. Na razie nie myślę jeszcze o tym, co będzie w przyszłym sezonie. Koncentruję się na osiągnięciu celu, jakim jest zwycięstwo w JWRC, ale do tego jeszcze długa droga. Bardzo liczę na wsparcie kibiców podczas Rajdu Polski. To będzie dla nas bardzo ważna impreza.

Czy masz jakieś konkretne plany na przyszłość rajdową?
Starty samochodem WRC uzależnione są od wielu czynników. Na pewno trzeba posiadać talent, umiejętności i robić wyniki, ale to często za mało. Trzeba znaleźć się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie. Ja daję z siebie wszystko i wierzę, że to ma sens. Realizuję swoje cele z determinacją. Między innymi dostałem propozycje startów w Suzuki Sport Europe, a od początku tego sezonu znów współpracuję z Suzuki Motor Poland. Chcę wykorzystać szansę, jaką mam i piąć się w górę. W zeszłym sezonie startowałem w kilku rajdach samochodem Super 2000, czuję się w nim świetnie i ewentualna przesiadka na stałe nie powinna być dla mnie problemem.

Wróćmy do przeszłości – dlaczego zakończyłeś współpracę z Jarkiem Baranem?
Jarek to z pewnością świetny pilot, nie tylko na skalę polską. Jest fachowcem z darem do przekazywania swojej wiedzy. Zaczęliśmy razem jeździć zaraz na początku moich startów. Jarek pokazał mi jak poukładać sobie opis, jak patrzeć na drogę. Nie było ta dla niego łatwe zadanie, musiał okiełznać mój młodzieńczy temperament, ale dzięki temu zaoszczędził mi paru guzów na głowie :) Nasze starty wspominam bardzo miło. Teraz jeżdżę z Maćkiem Szczepaniakiem i na razie nie planuję zmian na fotelu pilota.

Czy dalej w wolnym czasie jesteś DJ-em? Jak tak to gdzie można Cię usłyszeć?
Może to za duże słowo, że jestem DJ-em. Po prostu gram, bo sprawia mi to wielką frajdę. Przeważnie robię to w domu dla znajomych, ale grałem w paru klubach, „Frantic” w Krakowie czy „Iguana” w Warszawie. Jest duża szansa, że zrobimy fajną imprezę w jednym z klubów warszawskich, na którą wszystkich serdecznie zapraszam, ale o tym dowiecie się trochę później...

Sytuacja w naszych rajdach nie jest najciekawsza, ale czy chciałbyś wrócić na polskie oesy?
Na pewno chciałbym startować w Polsce, ale teraz mam inny priorytet - JWRC. Jestem związany z marką Suzuki, która jeszcze nie dysponuje samochodem Super 2000, a tylko taki daje możliwość walki o zwycięstwo. Przed nami Rajd Polski, w którym wystartuję. Z pewnością nie mamy czego się wstydzić. Piękne odcinki specjalne i jeden z najładniejszych super oesów w mistrzostwach. Co równie ważne na pewno przyjedzie mnóstwo kibiców tworząc niezapomnianą atmosferę tego rajdu.

Czy Twoim zdaniem któryś z młodych kierowców obecnie startujących w Polsce przy odpowiednim budżecie byłby w stanie odnosić sukcesy w Junior WRC?
Oczywiście, że tak! W Polsce rodzi się tak samo dużo talentów jak w innych krajach, ale problemem są finanse i brak możliwości odpowiedniego szkolenia. Jak mówi mój tata może być wielu Schumacherów, ale niewielu się o tym przekona. Jeśli jakiś kierowca u nas chce zrobić wynik, często decyduje się na nielegalne zapoznania z trasą, co skutkuje jazdą na pamięć. W JWRC nie ma mowy o czymś takim. To duży błąd w uczeniu się rajdów. Mamy kilku bardzo zdolnych kierowców. Osobiście uważam, że Kajtek jest świetnym kierowcą i miło jest się z nim ścigać, poza tym jest w porządku gościem i można z nim normalnie pogadać :) Za talent uważam również Mariusza Pelikańskiego, z którym ścigałem się w latach 2005-2006.

Czy chciałbyś spróbować swoich sił w bolidzie Formule 1?
Jasne, czemu nie. Zawsze lubię próbować nowych rzeczy. Wszystko co ma silnik i jest szybkie mnie kręci.

Czy masz jakieś sportowe marzenie?
Nie będę oryginalny. Chciałbym bardzo usiąść za kierownicą auta WRC i wystartować nim w Rajdzie Polski. Chciałbym również wystartować w Rajdzie Nowej Zelandii, to piękny kraj i świetne odcinki specjalne.

Były sezony, w których startowałeś różnymi samochodami. Nie przeszkadzały Ci takie zmiany?
Nie, to nie jest dla mnie duży problem. Gdybym musiał zmieniać auto z grupy N na S1600 to byłoby trochę inaczej, ale przesiadka z S1600 do S2000 nie robi kłopotu. Nawet powiem, że jazda różnymi autami rozwija i pozwala dostrzec i wykorzystać różnicę między nimi. Zwłaszcza przesiadka z szybszego samochodu do wolniejszego jest ciekawa - nagle okazuje się, że jest więcej czasu na wszystko i można jechać stosunkowo szybciej.

Wiemy, że Twój tato bardzo Ci pomógł w karierze. Czy uważasz, że bez jego pomocy mógłbyś tyle samo osiągnąć?
Na pewno bez pomocy taty nie mógłbym zacząć jeździć tak wcześnie i tak dobrymi autami. To oczywiste, że młody chłopak bez żadnego doświadczenia nie ma co liczyć na zewnętrznych sponsorów. Taka jest specyfika tego sportu, na początku trzeba mieć własne (rodzinne) zaplecze, żeby rozpocząć karierę. W krajach takich jak Finlandia dobrze znanym zjawiskiem jest to, że znajdują się ludzie gotowi zainwestować własne pieniądze w młodych, utalentowanych kierowców. „Zainwestować” ponieważ później kierowcy ci zobowiązani są oddać dużą część ze swojego wynagrodzenia danemu inwestorowi. Mam nadzieję, że kiedyś będzie tak również u nas, to na pewno daje nowe możliwości.

Powróćmy na chwilę do programu Pirelli Star Driver budzącego wiele wątpliwości czy kontrowersji. Czy dowiemy się co faktycznie się wydarzyło?
Problemem było niedokładne określenie zasad konkursu. Na początku PZM-ot zadecydował, że pojedzie Radek Typa, później nastąpiła zmiana decyzji i miałem jechać ja. Większość federacji nominowało swoich reprezentantów startujących już w WRC takich jak Sandell, Prokop czy Aigner. Ostatecznie Pirelli doprecyzowało zasady i wiadomo było, że jadą tyko kierowcy bez doświadczenia w WRC, tak więc znów padło na Radka.

Wielu naszych czytelników zastanawia się jak udało Ci się pogodzić czas matury, szkoły z mocno napiętym kalendarzem startów?
To niezłe pytanie! Sam nie wiem jak to się udało :) Rzeczywiście na maturę przyjechałem prosto z Rajdu Polski. Nauka nie była najłatwiejsza, ale bardzo pomógł mi indywidualny tok nauczania. Teraz studiuję Zarządzanie Biznesem na POU w Krakowie. Nie mam już indywidualnego systemu nauki, więc jest trudniej, ale za to jestem zwolniony z obecności na zajęciach. Dzięki temu mogę startować i trenować, ale do egzaminów uczę się tylko z książek lub notatek koleżanek (bo ładnie piszą oczywiście :-) Moim zdaniem nawet wyczynowi sportowcy jeśli mają tylko możliwość czasową, nie powinni rezygnować ze studiów.

Które danie wybierasz najchętniej w restauracji taty?
Najchętniej wybieram pierogi ruskie podsmażone na patelni i zabielony barszczyk czerwony - to jest fantastyczne :) Ale zdecydowanie najbardziej lubię kiedy razem coś gotujemy w domu, mamy tam trochę rywalizacji. Muszę jeszcze sporo poćwiczyć, żeby mu dorównać...

Autoklub

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Olympus Rally



Po czwartym miejscu w Olympus Rally, Andi Mancin i Maciej Wisławski awansowali na czwartą lokatę w Rally America Champonship. Piotr Wiktorczyk i Grzegorz Dorman wygrali klasę Super Production i objęli prowadzenie w mistrzostwach.

Wiele załóg przyjechało w okolice Aberdeen w stanie Waszyngton już w środę, spędzając czas na wspólnych spotkaniach i zwiedzaniu pięknych okolic wybrzeża Pacyfiku, do których po kilkuletniej przerwie powrócił rajd.

W piątek organizatorzy przewidzieli dla zawodników zapoznanie z trasą. Niektóre z odcinków specjalnych nadal pokryte są śniegiem. Na próbie Crane Creek było go tak dużo, że oba przejazdy (OS 4 i 7) zostały odwołane.

Rajd rozgrywany na całkowicie nowych trasach, okazał się morderczy dla wielu samochodów, a na wymagających odcinkach kierowcy nie ustrzegali się błędów. Ze stawki 21 załóg, które wyruszyły na trasę, rajdu nie ukończyło aż 9. Wśród pechowców znałazła się także załoga Arkadiusz Gruszka/Łukasz Wroński. Problemy zaczęły się już na drugim odcinku specjalnym, gdy Lancer opuścił drogę lądując przodem w rowie. Arek kontynuował jazdę, jednak już z uszkodzonym silnikiem i zawieszeniem.

Andi i Wiślak rozważnie rozpoczęli rajd, kończąc pierwszy odcinek na 6 pozycji. Kolejne dwa oesy to awans na piąte miejsce. Na czwartym odcinku, w Mitsubishi pojawił się wyciek ze skrzyni biegów, jednak usterka szybko została naprawiona podczas strefy serwisowej. Drugi Lancer Revo Racing dotarł także do serwisu, jednak uszkodzenia z przygody na OS 2 były na tyle duże, że nie było możliwości kontynuowania jazdy.

Andi Mancin i Maciej Wisławski zakończyli pierwszy dzień na 5 pozycji, z bezpieczną przewagą ponad 40 sekund nad szóstym, Piotrem Wiktorczykiem. Liderem pozostawał Ken Block. Po pierwszym odcinku niedzielnego etapu sytuacja diametralnie się zmieniła. Załoga Block/Gelsomino spadła na piąte miejsce, a Andi awansował oczko wyżej. Na tej pozycji polska załoga dotarła już do mety, podróżując bez przygód i kłopotów.

Ken Block ostatecznie nie dotarł do mety, kończąc jazdę na 13 próbie (turbo). Awarię techniczną konkurenta wykorzystał Travis Pastrana i to on został zwycięzcą tegorocznej edycji Olympus Rally.

Andi Mancin: - Znów Rally America nas zaskoczyło. Polskie odcinki również są bardzo trudne i techniczne, ale nasze rajdy nie mają tak zróżnicowanych i pełnych niepodzianek tras. Tutaj na jednej imprezie można się spotkać z każdego rodzaju nawierzchnią. Odcinki specjalne są bardzo, bardzo szybkie. W wielu miejscach ustawione były szykany, które miały wyhamować samochody. Organizatorzy mieli wielkie problemy z zalegającym na trasie śniegiem. Trudno uwierzyć, źe nadal jest go aż tak dużo. Ciągle trzeba było uważać na niespodzianki związane z tak zmienną nawierzchnią. Właśnie z tego powodu Arek i Łukasz wylądowali w rowie. Wielka szkoda, bo chłopaki naprawdę ciężko pracowali przed startem. Zresztą w tym rajdzie chyba każdy miał problemy. Z Maćkiem postanowiliśmy, że spokojniej i bezpieczniej przejedziemy ten rajd. Ta taktyka się opłaciła. Znów czwarte miejsce i kolejne, tak cenne punkty. Oczywiście szkoda, że jesteśmy tuż za podium, ale ten wynik też cieszy. Okolice są tutaj przepiękne. Dobrze, że mieliśmy trochę wolnego czasu na podziwianie tych terenów. Ten start to piękne wspomnienia na wiele, wiele lat.

Łukasz Wroński: - Po długiej i męczącej podróży jestem zachwycony miejscem, w którym odbywał się rajd. Piękny ocean, cudowna roślinność, kapitalni ludzie. Nasze nastawienie do rajdu było jak zawsze, bardzo bojowe, ale dokładnie zdajemy sobie sprawę, w którym miejscu stawki aktualnie jesteśmy. Każdy kilometr rajdu to świetna nauka dla Arka, więc naszym celem była meta. Niestety, rzeczywistość okazała się inna. Jedna chwila nieuwagi i wylądowaliśmy poza drogą, ale cóż, takie są już rajdy. Pomimo wszystko, start w tej imprezie to nagroda sama w sobie. Teraz czas przygotować się do kolejnego rajdu.

OLYMPUS RALLY
1. Travis Pastrana/Christian Edström (USA/S) Subaru Impreza WRX STI N14 1:24.28,3
2. Andrew Comrie-Picard/Robbie Durant (CDN/GB) Mitsubishi Lancer Evo IX +40,9
3. Tanner Foust/Christine Beavis (USA) Mitsubishi Lancer Evo X +53,6
4. Andi Mancin/Maciej Wisławski (PL) Mitsubishi Lancer Evo IX +2.20,1
5. Piotr Wiktorczyk/Grzegorz Dorman (USA) Subaru Impreza WRX STI N12B +2.54,2 (1. SP)
6. Travis Hanson/Terry Hanson (USA) Subaru Impreza WRX STI N12B +5.17,3 (2. SP)
7. Patrick Moro/Scott Crouch (USA) Subaru Impreza WRX STI N11 +5.28,0 (3. SP)
8. Mark Fox/Jake Blattner (USA) Subaru Impreza WRX N2 +8.10,4
9. Jimmy Keeney/Melissa Keeney (USA) Subaru Impreza WRX TR +11.10,1 (4. SP)
10. Dillon Van Way/Joshua Knott (USA) Ford Focus +18.33,7 (1. G2)
11. Piotr Kadłubowski/Krystian Ostrowski (USA) Subaru Impreza WRX STI N10 +27.19,4

PUNKTACJA RALLY AMERICA CHAMPIONSHIP
1. Comrie-Picard 48, 2. Pastrana 45, Foust 45, 4. Mancin 34, 5. Block 24, 6. Bacon 22, 7. Wiktorczyk 18, 8. Mirra 15, 9. Johnson 12, 10. Hanson 10, Moro 10.

SP: 1. Wiktorczyk 53, 2. Johnson 33, 3. Hanson 29, 4. Moro 25, 5. Pepp 22, Keeney 22.

sobota, 18 kwietnia 2009

Kubica przed Wyścigiem


Autosport rozmawiał z Robertem Kubicą po nieudanych kwalifikacjach na Shanghai International Circuit.

- Taki dzień lepiej zapomnieć?
- Niezupełnie, dlaczego?

- Bo samochód nie był szybki.
- Dzisiaj nie było idealnie. Niestety, to nie zadziałało. Tempo samochodu i sposób, w jaki podeszliśmy do kwalifikacji, były trochę rozczarowujące. Mimo wszystko, nie byłbym dużo bardziej z przodu nawet bez tego drobnego błędu. Jest tak, jak jest...

- Dlaczego samochód nie jest szybki na tym torze, skoro w pierwszych dwóch wyścigach byłeś w czołówce?
- Niektóre teamy poszły do przodu, niektóre po decyzji FIA poprawiły już samochody zgodnie z nową interpretacją regulaminu, a my niestety, mamy dokładnie taki sam samochód, jak w Australii. Nasza strata do czołówki pozostała praktycznie bez zmian, ale różnicę robią Toro Rosso, Renault i McLaren, które są mocniejsze.

- A zatem w Bahrajnie może być równie kiepsko?
- Jeżeli nie otrzymamy tam żadnych nowych części, to też będziemy mieli kłopoty, choć w Bahrajnie różnice będą mniejsze, bo dociążenie nie jest tam tak istotne. W większym stopniu liczy się stabilność na hamowaniach i trakcja. Ogólny obraz nie ulegnie jednak zmianie. Możemy być lepsi, bo odpowiada nam tor, ale ogólnie będzie tak samo.

- Czyli nie możesz wrócić do czołówki, nim otrzymasz podwójny dyfuzor?
- Tego nie wiem. Nadal nie ma gwarancji, że jeżeli będziemy mieli taki dyfuzor, to znajdziemy się z przodu. Za dużo nie wiem na temat dyfuzorów. Nie wiem czy to coś da, więc nim go otrzymam, wolę tego nie komentować.

- Opowiedz nam o piątkowych problemach z KERS.
- Wczoraj używałem KERS. To był produktywny dzień. Przekonaliśmy się o tym, o czym już mniej więcej wiedzieliśmy - że obecnie przy mojej wadze i ograniczeniach związanych z rozkładem ciężaru oraz ograniczeniach w zbalansowaniu samochodu, mam kłopoty z KERS. Nie jest idealnie. Nie jest również idealnie jeździć bez KERS, ale zagraliśmy bez ryzyka. Szczerze mówiąc, oczekiwałem dzisiaj większej progresji.

- Czy zużycie opon było wczoraj większe, niż na testach w Barcelonie?
- Nie. Decyzja o rezygnacji z KERS nie została spowodowana zużyciem opon - po prostu, ogólnym odczuciem. Jak powiedziałem, istnieją pewne zalety związane z KERS, ale z drugiej strony, bez KERS mam większe możliwości zbalansowania samochodu. Ogólnie, żadne z tych dwóch rozwiązań nie jest perfekcyjne.

- A zatem to nie będzie działać, dopóki nie odciążycie samochodu?
- Tak.

- Bridgestone poinformowało wczoraj, że zużycie opon w twoim samochodzie było szczególnie widoczne po piątkowych treningach.
- Mnie o tym nie powiedzieli. Jestem zaskoczony, że Bridgestone mówi coś innego. Nie słyszałem o tym. Mogło tak się stać, bo zobaczyli jedną zdartą oponę, ale to był test i nie powiedziałbym, że z powodu KERS wzrosło zużycie opon.

- Masz za sobą eksplozję silnika. Czy martwisz się tym przy limicie ośmiu silników na sezon?
- Byłoby lepiej, gdybyśmy mogli jeszcze skorzystać z tego silnika, ale niestety, już go nie mamy i musimy oszczędzać kilometry. Dzisiaj jedyną pozytywną rzeczą było to, że zaoszczędziłem silnikowi parę okrążeń!

- Czy nie uważasz, że dopóki nie zmieni się regulamin, uwzględniając wagę kierowcy, nie będziesz miał szans w tym sezonie?
- Jest kilku kierowców ważących niewiele mniej ode mnie, którzy nie mają z tym problemu. Wygląda na to, że nasz samochód stał się bardzo czuły na rozkład ciężaru i jest to ważne nie tylko dla zbalansowania samochodu, ale również dla set-upu. W przeszłości dało się to w dużym stopniu regulować, a teraz mamy taką sytuację, jaka jest. Nie wiem, co będzie w przyszłości.

- Czy GPDA zamierza poruszyć temat cięższych kierowców?
- Nasze stanowisko w tej sprawie jest jasne, przynajmniej moje stanowisko. F1 ma jednak w tej chwili większe problemy niż ten, żeby dać większe szanse cięższym kierowcom. Tyle się dzieje, że takie problemy schodzą na drugi plan. Nie sądzę, żeby obecnie dużo rozmawiano na ten temat. Teraz raczej dyskutuje się na inne tematy.

- W jakim jesteś nastroju w porównaniu do sytuacji sprzed roku?
- Bardzo podobnym. Dzisiaj miałem zły dzień, ale sytuacja uległa zmianie. W ubiegłym roku czekaliśmy w boksie, żeby wykonać po jednym przejeździe w Q1 i Q2. To było proste. A teraz mamy inną sytuację. W stawce zrobiło się ciaśniej. Nasz samochód nie spisuje się tak dobrze, jak tego oczekiwaliśmy. Nie jest na tym samym poziomie, jak z początkiem ubiegłego sezonu. Mamy kłopoty - inne teamy też je mają. Dużo samochodów jest naprawdę szybkich. Niektóre zespoły przywiozły tutaj poprawki aero i dla nas sytuacja uległa pogorszeniu.

- Czy team powiedział ci, co czeka was w Bahrajnie?
- Nie wiem, musicie zapytać w teamie.

- Spodziewasz się dużych poprawek?
- Prawdopodobnie tak, mam nadzieję. Musiałbyby być naprawdę duże, jeżeli chcemy znaleźć się w czołówce, ponieważ mamy dosyć dużą stratę.

piątek, 17 kwietnia 2009

Wielka Wyprawa Wiktorczyka

Po raz kolejny mieliśmy okazję spotkać się z najszybszym polonijnym kierowcą rajdowym. Tym razem w Eagle Club, podczas promocji albumu Wiesława Książka „ Sport Polonijny 2009” posród gości zaproszonych byli obecni Piotr Wiktorczyk jego pilot Grzegorz Dorman.

Foto. Artur Partyka

Progressforpoland: Piotr jak wyglądają wasze przygotowania tuż przed wyprawą na zachodnie wybrzeże do stanów Washington i Oregon, gdzie będziecie brać udział w dwuch najbliższych eliminacjach Samochodowych Rajdowych Mistrzostw USA organizowanych przez Rally America?

Piotr Wiktorczyk: Dosyć ciekawie jak na razie... tylko ja mam bilet. Tak na poważnie to z przygotowaniami jesteśmy trochę do tylu. Nie mogliśmy się zdecydować, którą opcję wybrać dla naszego zespołu, by obniżyć koszta w dwóch kolejnych rajdach, które rozegrane będą na zachodnim wybrzeżu. Wybraliśmy Travisa Handson i właśnie z nim wyruszymy na podbój zachodu. Nasz samochód jest przygotowany dobrze i auto nie ucierpiało na dwóch ostatnich występach, więc kierownik drużyny Błażej Pawluczuk (szef firmy tuningowej PPD ), nie miał za dużo do roboty. Czyli ogólnie mówiąc jesteśmy gotowi!!

Pfp.: Jak byś podsumował dwa minione rajdy sezonu 2009.

P.W.: Powiem szczerze, że pierwszy rajd nam się z jednej strony bardzo udał. Powinniśmy wygrać naszą grupę (Super Production), bynajmniej takie było nastawienie i to było widać po czasach, gdzie koledzy pozostali daleko w tyle jeszcze chyba nieprzebudzeni do końca z zimowego letargu. Kłopoty z hamulcami pogrzebały nasze szanse na piątym odcinku specjalnym. Wypadliśmy z trasy, udało się powrócić na drogę, ale straciliśmy sporo czasu i na pocieszenie pozostało drugie miejsce… Dużo szczęścia w nieszczęściu… Drugi rajd 100Acre Wood w Missouri, był kubłem zimnej wody dla mnie. Jadąc tam byłem nastawiony na zwycięstwo. Odpowiadają mi szybkie trasy przeplatane technicznymi sekwencjami, na nich czuję się najlepiej. Ale rywale z mojej grupy: Matt Johnson i Dave Mirra przypomnieli mi, że są w bardzo dobrej formie i dysponują doskonale przygotowanymi samochodami. Walka była ostra, ale tym razem im uległem, chociaż pod koniec rajdu zaczynałem odrabiać straty. Nie wiadomo jak by się skończyła nasza pogoń, gdyby organizatorzy nie odwołali ostatniego i zarazem najdłuższego odcinka rajdu. Pozostało nam cieszyć się trzecim miejscem.

Pfp.: Jaka jest różnica pomiędzy twoim autem, a rajdówką jaką dysponuje Daive Mirra?

P.W.: Samochód Daiva jest przygotowany maksymalnie do specyfikacji grupy Super Production. Jego przewagą jest prawie nieograniczony budżet, który jest parokrotnie wyższy od mojego, co pozwala przygotować auto w takiej specyfikacji o jakiej ja mogę tylko pomarzyć. Jest to bardzo duża różnica, ale w dalszym ciągu wierzę, że mogę pokonać Daiva.

Pfp.: Skąd u niego tak dobre wyniki w porównaniu z ubiegłym rokiem? Czy to zasługa nowego samochodu, czy nagly przypływ umiejętności?

P.W.: Tak naprawdę Daive przesiadł się do wolniejszego samochodu w porównaniu z tym z ubiegłego roku, nad którym po prostu nie potrafił zapanować. Jest najlepszym rowerzystą na Świecie w swojej kategorii (5 złotych medali na X Games), więc i to ma duże znaczenie, a poza tym nowy pilot Darrek Ringer, to były Mistrz Świata u boku Colina Mc Rae ).

Pfp.: Jak oceniasz poziom zawodników w grupie?

P.W.: Matt Johnson jest bardzo groźnym konkurentem, bardzo szybki kierowca, ale dysponuje autem w starszej specyfikacji z 2003 roku.
Kolejny zawodnik, godny zwrócenia uwagi to Travis Handson. Bardzo młody i ciągle się rozwijający kierowca. Teraz dysponuje dobrym autem i może nim powalczyć o najwyższe lokaty.
Pat Morro to może nie najszybszy kierowca, ale ma z nas największe doświadczenie i zawsze kończy rajdy, więc też nie wolno jego lekceważyć.

Pfp.: Jak ocenisz polskich kierowców z którymi startujesz na rajdach?

Andy Manicn, bardzo dobry kierowca, wspaniałe auto w najmocniejszej specyfikacji grupy Open (jedno z najmocniejszych aut w Mistrzostwach us). Radzi sobie bardzo dobrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że jest to ich pierwszy sezon w USA. Wprawdzie jeździ w najmocniejszej grupie więc ja tak nie sprawdzam tak dokladnie jego czasów, ale milo porównać się do kierowcy z polski.
Arkadiusz Gruszka jeździ coraz szybciej i ma chyba najlepiej przygotowane auto w Ameryce i cały czas podnosi swoje umiejętności. Oby tak dalej.
Roman Pakos ma nowe auto w naszej klasie i zapewne zajmie mu trochę czasu by przyzwyczaić się do samochodu z napędem na cztery koła. Powinien sobie z tym szybko poradzić biorąc pod uwagę to jak sobie dobrze poczynał w ośce. Spodziewam się, że ten zawodnik pod koniec sezonu może włączyć się do walki o podium.
Jarosław Sożanski żeby tylko kończył rajdy…to by uzyskiwał bardzo dobre wyniki. Trochę lepsze auto i wtedy mógłby walczyć o zwycięstwo w naszej grupie.

Pfp.: Czy nie obawiasz się powrotu Roberta Borowicza?

P.W.: Wręcz przeciwnie, już od dłuższego czasu go namawiam do powrotu. Zawsze ścigaliśmy się ze sobą jeszcze na motorach i rywalizacja pomiędzy nami zawsze dodawała nam rumieńców. Nawet zaoferowałem Robertowi pomoc w postaci darmowego service-u i w transporcie rajdówki na zawody, byle by tylko jeździł w mojej grupie. Oby powrócił jak najszybciej! Fajnie by było jeździć ponownie razem.

Pfp.: Jak Ci się układa współpraca z nowym pilotem?


P.W.: Jest to mój drugi polski pilot. Grzesiek jest bardzo dobry, bardzo profesjonalnie podchodzi do tego, co robi. Zawsze opanowany i potrafi mnie sprowadzić na ziemię, a ja czasami się denerwuje na rajdach.

Pfp: Plany na najbliższy sezon? Co z planami startu na X Games??

P.W.: Wprawdzie nasz budżet jeszcze nie jest do końca zapięty i tak długo jak nie zniszczymy auta to będziemy na wszystkich eliminacjach Mistrzostw. Chcemy zaliczyć pełny sezon i zakwalifikować się do olimpiady sportów ekstremalnych X Games. Jeżeli uda nam się ukończyć kolejne dwa rajdy, to będziemy mieli wielką niespodziankę dla kibiców i nas samych. Mam nadzieje, że nie będzie niespodzianką to, że się pokażemy tym autem, którym obecnie dysponujemy. Organizatorzy cały czas wprowadzają zmiany w regulaminie. Jedna z nich to ograniczenie minimalnej wagi auta rajdowego do 3050 lbs. Utrudnia to wprowadzanie modyfikacji czy „odchudzanie” rajdówki.

PFp: Plany na przyszły rok? Zmiana auta, najmocniejsza grupa?

P.W.: Bardzo bym chciał rywalizować w najmocniejszej grupie o Mistrzostwo Ameryki, ale mój budżet na to nie pozwala, a walczyć autem nie dofinansowanym mija się z celem i w związku z tym pozostaniemy wierni marce Subaru i może uda nam się zbudować nową rajdówkę w grupie SP. Jest sentyment do tej marki, od tego auta zaczęła się moja przygoda z tym sportem.

Pfp: Czym w wolnych chwilach zajmuje się najszybszy polonijny kierowca?

P.W.: Na pierwszym miejscu jest rodzina. Dwóch małych synków, żona. W wolnych chwilach gokart, snowboard, deska z żaglem, youitsu, rower górski.

Pfp: Twój ulubiony napój alkoholowy?

P.W.: Wódka Mustang na lodzie z sokiem żurawinowym.

Teraz pozwolisz Piotrze, że porozmawiam chwilę z twoim pilotem, Grzeskiem Dormanem.

Pfp: Grzegorz, juz dwa rajdy przejechaleś na gorącym fotelu pilota z Piotrkiem. Pierwsze wrażenia?

Grzegorz Dorman: Nie ma, co tu ukrywać, że Piotr jest dużo szybszy od mojego poprzedniego kierowcy (Arkadiusza Gruszki), co potwierdzają wyniki. Czeka mnie więc sporo pracy. To spore wyzwanie dyktować tak szybkiemu kierowcy jak Piotr. Pracujemy nad udoskonaleniem naszego opisu. Próbujemy znaleźć wspólny język, tempo, chcemy ułatwić sobie nasza współpracę. Piotrek imponuje mi bardzo swoją postawą, niesamowitą wolą walki i tym ile z siebie daje ten chłopak. To jest coś niespotykanego. Dla przykładu mogę podać: dziewiąty odcinek na rajdzie 100 Acre Wood, gdzie przegraliśmy z A. Comre Picard ( obecny lider klasyfikacji) tylko o 0.2 sekundy!! A cała reszta pozostala w tyle!! Wprawdzie delikatnie padał śnieg, ale nam to odpowiadało. Tu było widać wielki talent i mozliwości mojego kierowcy. Aczkolwiek by się rozwijać, potrzebne są nam testy, sesje treningowe. Bo jeżdżąc na tym poziomie już nie da się jechać z rajdu na rajd. By walczyć o mistrzostwo Ameryki, musimy dużo ćwiczyć, a z tym kierowcą wiem, że to mamy w zasięgu ręki. Niech tu prostym przykładem będzie Daive Mirra, który trenuje bardzo dużo, w różnych warunkach pod okiem najlepszego pilota (Mistrz Świata, były pilot legendarnego Colin Mc Rae). I z rajdu na rajd widać jak wielkie postępy czyni ten „młody” kierowca.

Pfp: Grzesiek, startowałeś w dwóch federacjach na terenie us, objechałeś chyba już wszystkie rajdy w stanach. Jak byś porównał, obie federacje i która według twojej opini jest lepsza?

G.D.: Jeszcze wszystkich rajdów w us nie zaliczyłem. Do tej pory wystartowałem chyba w 44 imprezach. Z początku startowałem w NASA, gdzie wszystko jest zgodne z przepisami FIA. W Rally America są inne przepisy, ale zbiegiem czasu zmieniają się na coraz lepsze, zbliżone do światowych standardów opartych na FIA. Rally America pompuje olbrzymie pieniądze i jest wspierana przez bardzo mocnych sponsorów jak np. Subaru USA Rally Team i chwała im za to, bo inaczej by to wszystko nie funkcjonowało. Klasyczne imprezy z NASA to Rajd Teenesee, gdzie miałem okazję startować chyba trzy lata temu wraz z Rafałem Listopadem. Wspaniałe asfaltowe trasy stworzone pod mocne ośki, a taką wtedy mieliśmy (VW Golf GTI IV). Pozwoliły na dobry wynik (5 miejsce w klasyfikacji Generalnej, i 1 w klasie). Fantastyczne rajdy, to również okolice N.Y. i legendarny klasyk Rally Nevada, który ściąga najlepszych kierowców z całego kontynentu. Rajdy w Rally America to wielkie wyzwanie prawie pod każdym względem. Niesamowite oesy, coraz prężniejsza organizacja, wspaniałe zabezpieczenia i wciąż przybywa lepszych zawodników jak chociażby Mancin z Wiślakiem, co dobrze rokuje na przyszłość tego sportu.

Dziekuje bardzo za rozmowę i życzę gumowych baobabów (drzew) podczas nadchodzącego Olympus Rally.

Przygotowali:
Mariusz Malik,
Artur Partyka

Rozdanie nagród po rajdzie 100 Acre Wood

Od lewej: Grzegorz Dorman i Piotr Wiktorczyk

Piotr Wiktorczyk

piątek, 10 kwietnia 2009

Wesołego Alleluja!!

*******@--@--@

******@------------@
****@-----------------@
***@--------------------@
**@-----------------------@
**@(..(")(")..(")(")..)----@
***@---------------------@
*****@----------------@
********@--@--@

Zdrowych i pogodnych Świąt Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości, radosnego nastroju, serdecznych spotkań z najbliższymi oraz Wesołego Alleluja i mokrego Dyngusa